poniedziałek, 19 grudnia 2011

moje trzy grosze w sprawie "Coming out, ankiety KPH i wypowiedzi księdza Bonieckiego"

wyszło przerażające połączenie tematyczne, ale mówi się trudno. Mam nadzieję, że uda mi się w zrozumiały sposób za prezentować o co mi chodzi, a przede wszystkim czytający nie usną przy drugim akapicie. O co chodzi mi z tym Coming outem, czasami jak czytam posty tęczowych blogowiczów to mam wrażenie, że chcieliby oni, abyś drugiego dnia kiedy się zorientowałeś, że grasz w lidze tęczowej ogłaszasz to wszem i wobec najlepiej przez radiowęzeł szkolny, w lokalnym radiu, a każdy przywitanie zaczynał od tekstu "Cześć jestem A gej", w tym momencie skojarzyło mi się to z powitaniem z klubu AA, a może inne rozwiązanie przyjęcie Coming outowe tak na 100 osób z szampanem i kawiorem. Tylko kieliszki do szampana musiałby być chyba z plastiku bo nie wszyscy by je utrzymali do końca wypowiedzi. Nie kwestionuje poglądu, że bardzo ważna w życiu jest własna akceptacja, tylko na czym to ma polegać. Na wstawieniu w relacje między ludzkie tej zmiennej. Przepraszam za wyrażenie matematyczne, ale ja tak czasami mam. Widzę świat matematycznie, biznesowo i jeszcze w kilku innych płaszczyznach. Jak postrzegam tą akceptacje, ja wiem kim jestem, jak ktoś zada pytanie lub wyrazi swój komentarz na ten temat to dostanie prostą odpowiedź, zresztą kilka reakcji na tą odpowiedź była bardzo zabawnych. I tym sposobem dochodzimy do ankiety KPH sporządzonej po dwóch latach, badająca homofobie w Polsce, poproszony o jej wypełnienie zostałem na portalu randkowym. Wypełnić wypełniłem, a co mi tam. Jednak mam kilka uwag. Po pierwsze poprosili mnie bo mało mają odpowiedzi homików w wieku 30+, nieźle zaczynamy nie ma co. Poczułem się jak dinozaur. Idźmy dalej, moim zdaniem pytania można było podzielić na  kategorie, ja i moja rodzina, ja i społeczeństwo, ja i praca, ja i kościół, ja i służba zdrowia. Część pytań była zadawana z pozycji relacja ja mój partner otoczenie. Jeśli ja już na początku określiłem, że w badanym okresie nie miałem stałego partnera to po co one były mi zadawane. W tym momencie to pytanie dla mnie powinno zniknąć. Ile razy w życiu człowiek słyszy kategoryczne deklaracje w ujęciu hipotetycznym, a gdy sytuacja go dopadnie to zachowuje się kompletnie inaczej niż wcześniej deklarował, niektórzy mają takim osobom za złe, że mówią i robią inaczej. Przepraszam, ale ja staram się być bardziej wyrozumiały. I na koniec tej części pytanie, które skojarzyło mi się z ks. Bonieckim."Za jaką prawną regulacją stosunków par homoseksualnych jesteś: związki partnerskie, małżeństwa i prawo do adopcji dzieci" . I teraz wyznam, że ujawnię swoje odpowiedzi, ale liczę się z oberwaniem w komentarzach, jaki to zakuty łeb mam. Wybieram związki partnerskie, jestem przeciw małżeństwu, jestem za prawem do adopcji dzieci. Ksiądz Boniecki powiedział "Nie chciałbym, żeby traktować je jak małżeństwa sakramentalne. Wymaganie tego od Kościoła jest nietolerancyjne. Ale ludzie w takich związkach żyją i nie mamy prawa ich potępiać.". Czyli może ja doszukuje się czegoś czego w tej wypowiedzi nie ma, ale z radością przypominam, że w Polsce obowiązuje rozdział państwa od kościoła i już czas, aby przestrzegać zapisy Konstytucji RP, a nie po jej napisaniu głęboko ją schować do szuflady.

2 komentarze:

  1. 1. kilka dni temu na swoim blogu ktoś w komentarzu zapytał mnie dlaczego...swoim klientom nie przyznaję się że jestem gejem. Dziwne to.

    O mnie wiedzą najbliżsi- Rodzice, rodzeństwo, ich rodziny, garstka przyjaciół i znajomych.
    Dla reszty jestem dobrym pracownikiem, kumplem, sąsiadem, panem zza biurka itd.
    Gejem jestem gdy zamykam drzwi sypialni.
    Inni wiedzieć o tym nie muszą. Masowe kamingałty są... sam nie wiem po co miałbym obcym ludziom o tym mówic:/

    2. jestem za związkami partnerkimi, przeciw prawu adopcji, przeciw ślubom jako takim.

    3. od ZAWSZE POWTARZAM, że ksiądz Boniecki to najmądrzejszy duchowny w Polsce. I nie mówie o tytułach i pracy dziennikarskiej. Chodzi o mądrość życiową i umiejętność patrzenia na człowieka z miłością i akceptacją a nie jak na kogoś złego i bez wartości.

    pozdrufki

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z przedmówcą.
    Ludzi nie powinno interesować to z kim sypiam. Ja nikomu do sypialni nie zaglądam...
    Czy przez pryzmat łóżka/orientacji powinno się oceniać jakim jest się człowiekiem...

    OdpowiedzUsuń