piątek, 1 sierpnia 2014

proza życia

dzisiaj rano wesoło było w pracy, aż za bardzo. Ktoś powiedział mądrość ludową, "że kto śmieje się w piątek ten płacze w niedzielę" ja pochwaliłem się swoją wiedzą mądrości Dalekiego Wschodu "że jeszcze tego samego dnia będziesz płakał" i co ? Stało się, spierdoliło się jakbym był milionerem to bym patrzył inaczej, a tak się wściekłem i humor mi się zważył.

Przez ostatnie dwa lata miałem taki czarny sen, że sąsiad z góry zalewa mi mieszkanie, a ja dopiero po przyjeździe na weekend odkrywam szare zniszczone ściany, meble i podłogę. Stało się, na moje szczęście nie taki armagedona, ale jednak zniszczenia, lustro w łazience spadło z mocowań, mocowania nadal są w ścianie. W łazience szkiełko obok szkiełka, sprzątania na dwie godziny. Dobra uporałem się, zapewne jakieś opiłki jeszcze jutro znajdę.

Tylko czy szukać w tym jakiegoś drugiego dna, czy dać sobie spokój i iść kupić nowe fajniejsze lustro.
Przed rozpoczęciem pracy we Wrocławiu na tydzień przed zaliczyłem dzwona samochodem i kiedy to po jakimś czasie opowiadałem, to zwłaszcza kobiety mówiły, że to był znak.
Czyli znowu mnie czeka dostanie po łbie. Super nie ma co diabeł z bogiem grają w kości o moje marne życie idzie mu za dobrze to dowalmy mu .

1 komentarz:

  1. oj tam, to jeszcze nie taka tragedia, więc nie masz, co tego jako znaku odbierać :] uwierz mi, że jakby ten u Góry miał Ci zamiar dowalić, to zrobiłby to mocniej :]

    OdpowiedzUsuń