Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siłownia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siłownia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2015

(441) walka z budzikiem

od kilku tygodni staram się chodzić na siłownie bardziej regularnie, ale z rana przed pracą. Popołudniowe wyjścia likwidowały kompletnie czas wolny, a może to i lepiej. Staram się być przynajmniej na zajęciach grupowych. Dziś był dzień indywidualny w planach i na tym się skończyło. Budzik warczał, a ja go tak sprytnie przesunąłem w tryb drzemki, że ledwo zdążyłem do pracy. Może jutro będzie lepiej.
Zresztą nie wiem czy te mocne zmiany pogody tak negatywnie na mnie wpływają bo mi się nic nie chce, wygląda że innym też nie wiele się chce bo w blogosferze "cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie", liczę na to że to tylko urlopy i sezon ogórkowy. Nastrój miałem do czterech liter prawie przez cały dzień, teraz się obżarłem truflami Wewel i jest mi tak dobrze "chwilo trwaj, jesteś taka piękna".

Poza tym kompletnie nic pozytywnego, tylko praca, dom, siłowni i te cholerne płacenie rachunków, jeden zapłacony, a kolejny puka do drzwi. To się żyć nie chce.

 może zbyt wysoko mierzę, ale przydałby się jakiś "mięśniak" na poprawę nastroju.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

(433) chodzimy do różnych świątyń

klasyk kiedyś stwierdził, że "skojarzenia, to przekleństwo" z moich niejeden psychiatra zburzyłby kilka prawd objawionych.

Po trzy tygodniowej przerwie wróciłem na siłownie, najpierw według swojego własnego półtora godzinnego programu. Dwa dni później już na zajęcia grupowe. Nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby pewne organizacyjne utrudnienia wymusiły na mnie uczestnictwo w porannych zajęciach, dla mnie to jest prawie noc. Zwlekam się o godzinie co normalni ludzie jeszcze śpią , po zajęciach prysznic i do pracy. Szczerze jak ja podczas zajęć cierpię, wczesne śniadanie chce ze mnie wyjść z każdej strony, jakoś kończę te zajęcia. Nie zmuszałbym się do tego , gdyby nie mój ulubiony, według mnie najlepszy trener. Potrafi tak ustawić ścieżkę muzyczną, że kiedy padasz przynajmniej kiedy mnie dopada kryzys pojawia się utwór przy, którym chcesz dać radę, przynajmniej mi byłoby wstyd nie dać rady. "Jeśli nie ja, to kto".

Sami sobie odpowiedzcie, czy poddalibyście się, czy jeszcze tylko trzy minuty walczylibyście z samym sobą gdybyście usłyszeli ;)
Ten Trener ma słuch muzyczny, ale też jest dobrym psychologiem . Jeśli się opieprzasz to nie zauważysz utworu granego pomiędzy 20 a 25 minutą. Jeśli robisz dokładnie to co on , to około tej minuty potrzebujesz powera energetycznego, żeby dotrwać do końca. Zostało tylko 25 może trochę mniej 20 minut. Dasz radę. 
Na jednym z ostatnich treningów, miałem trochę głupie skojarzenie. Uświadomiłem sobie, że tak jak wiele osób regularnie chodzi do kościoła, to wiele osób chodzi na siłownie w tym i ja. Czy ich i też moją religią jest fitness, czyli bezsensowne ciągnięcie, pchanie, podskakiwanie, wypinanie się i zginanie się w różnych kierunkach tylko żeby opóźnić proces niedołężnienia. Swoją drogą kapłani fitness są o wiele boscy niż kapłani religijni przypominający pasibrzuchów.