nie wiem, może to jest moja wina, może jestem zbyt wrażliwy na pewne tematy, ale zdarzają mi się sytuacje. Moim zdaniem jak ze snu, koszmaru. Niektórzy mogą uznać, że powinienem wrzucić na luz i nie brać tego do siebie.
Czy alkohol odkrywa nasze prawdziwe oblicze ? Czy budzi nasze demony?
Nie uważam siebie za duszę towarzystwa, wygadany tak, ale nie brat łata. Dlatego mam krąg swoich znajomych i czasami się spotykamy. Zaskakują mnie zaproszenia do moim zdaniem już trwałej paczki. Właściwie po co ja tam . Piąte koło u wozu? Jeszcze lepiej jest gdy wśród tego towarzystwa jest ktoś o poglądach rasistowskich, antysemickich, anty muzułmańskich, antyfeministycznych, że o homofobii nawet nie wspomnę, a tym bardziej o handicapizm. Ostatnio jest jakaś plaga w narodzie, znam ludzi od lat, moim zdaniem są otwarci, a tu wśród ich gości anty teza do mojej skromnej osoby. Nie uważam, że znajomość ze mną to jakieś poświęcenie, czasami to jest korzyść "biznes, is biznes Winnetou".
I proszę organizują spotkanie, a na nim nagle pojawiają się jacyś mądrale co po drugim kieliszku jak walną przemowę do aktualnej sytuacji w świecie lub Polsce to ręce opadają. Najgorsze jest, to że oni mają wykształcenie wyższe, status materialny klasa średnia, i cholernie muszą mieć wroga żeby kogoś nienawidzić i komuś przypierdolić. Nie rozumiem opowieści o Żydach, Muzułmanach on ich widział tylko w telewizji. Muzułmanin może go obsługiwał na ostatnich wakacjach i co z tego. Co pozwala mu poczuć się lepszym od niego. Przeraża mnie to co robi ISIS, ale na jakiej podstawie ktoś uważa, że wszyscy muzułmanie są tacy.
Podczas mojego ostatniego pobytu we Wrocławiu, musiałem słuchać o przymusowej emigracji narzuconej nam przez UE, kilka tygodni wcześniej w Poznaniu o Żydach z Łodzi , w ten weekend też w Poznaniu o leniach z Grecji i chytrych Niemcach. Rok temu próbowałem wytłumaczyć co za bzdury gadał Korwin. To nie słabnie to z tygodnia na tydzień rośnie.
To jest badanie mojej cierpliwości, kiedy dam plaskacza ?
Wśród gości słuchających szalonego mówcy jestem ja, niepełnosprawny tego nie da się ukryć, dobrze że nie wyświetla się nade mną jakiś znaczek o preferencjach seksualnych z drugiej strony nie trzeba być Einsteinem, żeby skojarzyć pewne fakty. Taki gość gada swoje mądrości i czeka na oklaski, nie z mojej strony. Nie milczę tylko tracę parę na kretyna bo jak go nazwać i wskazuję na brak logiki w tym co mówił. Fajnie byłoby zawsze czuć smak zwycięstwa, niestety częściej czuję smak porażki i jedyne co mogę zrobić to unikać kolejnego zaproszenia.
o obrazek tak na poprawienie sobie humoru i na pohybel jedynym prawdziwym Polakom.
