środa, 10 sierpnia 2016

523) to skomplikowane

najlepszy zwrot na opis mojego życia. Na opis moich relacji z drugim człowiekiem. Kiedy byłem młodym chłopcem i łudziłem się, że mogę stworzyć jakąś relację z kobietą nie potrafiłem przejść do drugiej bazy. Kiedy uświadomiłem sobie, że to nie moja liga to przez kilka lat właściwie nie robiłem nic. Gdy czas upłynął , a ja uświadomiłem sobie że "bije mi jakiś dzwon" i trzeba żyć, poznawałem kolesi jak z "American Horror Story", uświadomiło mi, że nie potrafię poznawać ludzi przez internet. Ponieważ nie mam ochoty na szybki seks i nie rozumiem sensu otwartego związku, nie jestem modelem z Mens Health Australii i zwyczajnie jak większość ludzi muszę zarabiać na swoje utrzymanie.  Nie chcę być na utrzymaniu rodziców. Każdy inny facet , który jest na utrzymaniu rodziców, lub któremu rodzice pomagają w postaci niedzielnych obiadków, prania lub prasowania może być nazwany "związany silnie z rodziną" ja dostanę łatkę "przecież sam sobie nie poradzi". Całe życie czułem presję ciągłej ocen "Upadnie ? Da radę wstać ? Nie da rady? " Nauczyłem się z tym żyć, a dziś po fajnym weekendzie na plaży gdzie jak wszyscy zaprezentowałem się tak jak facet w kąpielówkach. Dopadło mnie zwątpienie.

Na plaży nie byłem sam, byłem z nim. Z chłopakiem, który obudził mnie z jakiegoś zimowego snu. Lubię jego towarzystwo, lubię jak się uśmiecha i chociaż kilkakrotnie delikatnie żeby go nie spłoszyć powiedziałem co do niego czuję, to nie usłyszałem odpowiedzi. Przez długi czas myślałem, że to moja wina, że robię coś źle, że może go ograniczam, zabieram mu szanse na lepsze możliwości, na lepsze życie.

Dotarło do mnie. On nie boi się mnie . On boi się Was. Tych wszystkich, którzy go ocenią , że nie mógł sobie znaleźć ładniejszego , a przede wszystkim zdrowego faceta. Skoro jest już "tym gejem" to mógłby być z przystojnym sprawnym młodym facetem. On jest silny i świetnie sobie daje radę bycia świadkiem moich dziwnych historii życia. Gdy On próbuje je Wam czasem opowiedzieć jesteście potwornie skrępowani, chociaż ja jestem obok. Nie opowiada tych historyjek za moimi plecami.

Tak jestem zdołowany czekaniem na akceptację tych którzy żądają akceptacji dla siebie. Stoję na szarym końcu tych, których za równych sobie będzie uważał , biały katolicki hetero mężczyzna przekonany o byciu prawdziwym Polakiem.
źródło: http://michaelstokes.tumblr.com/page/13

2 komentarze:

  1. Silny człowiek nie zważa na szepty i oceny ... absurdalne to alibi wymyśliłeś dla zaniechań Jego :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę najszczęśliwszym facetem na tej ziemi jeśli się mylę, a Ty masz rację.

      Usuń