Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lipca 2015

(442) niezadowolony z opakowania

kilka lat temu, przeczytałem gdzieś, że mamy jedno życie, jedno ciało, jeden umysł i możemy je jak najlepiej wykorzystać lub ciągle się rozczulać nad sobą i zastanawiać się "co by było gdyby",  możemy też czekać na kolejną reinkarnację, może będzie lepiej.

kilka lat temu, przeczytałem gdzieś, że żyjemy w czasach najlepiej pasujących do nas, najwłaściwszych w naszych czasach.

To tyle tytułem wstępu,  jest wiele rzeczy, zjawisk i pojęć, których nie ogarniam. Jednak mam świadomość, że bez otaczającej mnie technologii moje życie byłoby znacznie mnie komfortowe. Jeśli jest jakieś urządzenie, które ułatwi moje życie , a można je obsługiwać za pomocą kilku przycisków to na pewno kupię tylko, żeby było wygodniej.  Mam świadomość, że na moje życie ma większy wpływ komputer (tablet, smartfon) z dostępem do sieci niż telewizja lub gazeta, te media stały się wtórne.
Jest wiele tematów, o których przeczytałem w sieci i nigdy nie dowiedziałbym się o nich w klasycznych mediach.  Mam kablówkę z kilkudziesięcioma kanałami TV i po 23 jest na kilku kanałach wyświetlane są filmiki lub klipami o charakterze erotycznym lub porno zwał jak kto chciał , ale tylko hetero. Od kilku dni dzięki internetowemy wydaniu magazynu pridemag.pl , przetrawiam zdjęcia MichaelStokesPhotography.
Zadaje sobie pytanie na ile to jest tani chwyt reklamowy, na ile erotyka a może porno, a na ile akcja społeczna. Każdy z nas chce się podobać innym, chce być podziwiany. Żołnierz, który pojechał na misję i wraca z uszczerbkiem na zdrowiu, właściwie tworzy siebie od zera. Zadaje sobie i otoczeniu najbardziej prymitywne pytanie "Czy jestem facetem ?" .
zdjęcie z pridemag.pl


poniedziałek, 7 maja 2012

EFEKT MOTYLA - MATURY 2012

prawda, że ładna fotka . Gdyby to była fotka z parą mieszaną, to zapewne pojawiła by się jako fototapeta na niejednym komputerze lub telefonie nastolatka. Kiedyś to byłaby zapewne w ścianie w pokoju nastolatka. A tak pożyje sobie w sieci , może na kilku blogach, ale niestety nie będzie zbyt osobista, bo zobaczą kumple, rodzice i jeszcze się czegoś domyślą. Po co robić sobie problem. 

Na poważnie jest czas matur , pomimo upływu czasu od mojego jej zdania i pomimo nie bycia nauczycielem w liceum, edukacja bardzo mnie interesuje. Uwielbiam czytać, oglądać historie kiedy ktoś starszy uczy młodego pokazuje mu świat zwraca uwagę na drobiazgi w pierwszej chwili niewidoczne, nawet ja jako czytelnik lub widz o tym nie pomyślałem.
Dzisiaj jeszcze raz sięgnąłem do wywiadu z profesor Ewą Nawrocką pod tytułem "Na diabła nam taka edukacja" i komentarza Pana W. Orlińskiego pod krzyczącym tytułem "Nauczyciele, wy zabójcy przyjemności czytania". I naszło mnie pewne wspomnienie i zrodziło ono takie oto przemyślenie.

W szkole podstawowej na początku poznałem litery z tych liter wyrazy , a z wyrazów zdania. Zdania tworzyły opowieści. Jako dziecko klasy robotniczej u mnie w domu nie było za wiele książek i za dużego kultu ich czytania. Czytało się za to gazety , do dziś  się to zresztą robi, myślę o takiej wersji papierowej, brudzącej palce. W pierwszych latach mojej edukacji na pewno czytania nie wspominam jako przyjemności, raczej jako ciężką mozolną pracę. Przyjemność czytania rodziła się w bólu. W czwartej klasie pojawił się przedmiot historia do niej podręcznik, on podzielony na rozdziały, a pod każdym rozdziałem lista lektur dodatkowych. Nauczyciel nie zwracał sobie tym w ogóle głowy, a ja wielbiciel tego przedmiotu i podręcznika bez zbędnego szumu sobie czytałem te lektury, zresztą z podręcznika do języka polskiego też zacząłem czytać lektury dodatkowe. Gorzej te obowiązkowe, zdarzało mi się ich kompletnie nie czytać, iść nieprzygotowanym. Gdyby nauczyciel mógł zabić przyjemność czytania To moją przyjemność z czytania powinna zostać ofiarą śmiertelną chyba w siódmej klasie, pierwsze półrocze po napisaniu pierwszej rozprawki na temat Juranda ze Spychowa z powieści Sienkiewicza pod tytułem "Krzyżacy" - ocena 2 (niedostateczny). Do dzisiaj nie zgadzam się z argumentacją polonistki, co do jej oceny mojej pracy. Pomijam ilość błędów ortograficznych, ale sprzeciw co do mojej oceny zachowania tej postaci. Szczerze  nie przemawiało do mnie jej postrzeganie tego bohatera. Jeśli chodzi o proces czytania to z podstawówki, pamiętam jeszcze rozmowę z nauczycielem z wychowania fizycznego w ósmej klasie widząc nasze szybkie przepisywanie zadania domowego, które dotyczyło "Pana Tadeusza", nic nie powiedział na temat tego co robimy, tylko skomentował lekturę, której dotyczyło zadanie. "Co wy możecie o tym napisać, jak to jest spojrzenie człowieka dojrzałego, który trochę już przeżył, a wy dopiero walczycie z trądzikiem".
Z biegiem czasu wyrobiłem w sobie taki konformizm, że we wszelkich pracach na temat bohaterów pisałem to co sam nauczyciel powiedział, jako Wielki Szaman języka ojczystego, a ja malutki człowieczek nie mający prawa mieć odrębnego zdania , klepałem w wypracowaniu to co chciał przeczytać. Chociaż do dziś jest wielu bohaterów lektur, którzy nigdy mnie nie zachwycą, kompletnie nie zrobią wrażenia. Dla mnie oni są bohaterami z kanonu lektur obowiązkowych są często bardzo martwi, nic wspólnego z nimi nie mam.  
Nie wiem czy kogoś można przekonać do czytania, dla mnie jest to bardzo osobista czynność, bardzo intymna. Często zdarza mi się czytać coś po cichu i z tego się śmiać, to mnie bawi , kiedy czytam to komuś na głos już nie jest tak zabawne nawet dla mnie.

Jeśli chodzi o wywiad z profesor Ewą Nawrocką, to mam kilka uwag. Podstawowa jest taka, że u Pani Profesor odwaga do krytyki wzięła się wtedy gdy już odchodzi na emeryturę. Przecież edukacyjna degrengolada nie powstała 5 maja 2012 w dniu matury . Proces jest umiejętnie tworzony od wielu lat, przez urzędników, rodziców, uczniów i nauczycieli. Przypominam, że nie jestem nauczycielem, a uczniem przestałem być wiele lat temu. Kolejność sprawców tego wrzodu jest celowa i poprawna . Dlaczego winię za to urzędników i rodziców w pierwszej kolejności. Prawdopodobnie dla tego , że w wieku chyba 15 lat miałem przyjemność spierać się z jeszcze innym nauczycielem na temat "Czy edukacja w szkole średniej i na studiach powinna być płatna czy darmowa?" Ja jako dzieciak robotników, może nie najbystrzejszy, ale na pewno nie najcichszy, mający swoje zdanie na każdy temat, byłem bardzo przeciwny odpłatnej szkole średniej  lub szkole wyższej. Ona zafascynowana anglosaskim modelem edukacji i karierą polityczną Pani Thatcher, przekonywała mnie, że tylko taki sposób gwarantuje zdrowe uczestnictwo rodziców i urzędników. Jedni się bardziej zaangażują drudzy będą musieli pamiętać, że muszą się liczyć z rodzicami.. Ta dyskusja do niczego nie doprowadziła , każdy z nas pozostał na swoim miejscu. Dziś nie wiem czy Pani Anna zmieniła zdanie, ale ja coraz bardziej skłonny jestem przyznać jej rację zwłaszcza gdy czytam artykuł profesora, a pamiętam że rozmawiałem z magistrem matematyki.

Wszystkim maturzystom życzę powodzenia, nie taki diabeł straszny jak go malują, na pewno zdacie . 
Przyznaję się szczerze bardzo lubię ten okres w polskich szkołach bo tylko wtedy jesteście tak jakoś fajnie ubrani, białe koszule i ciemne krawaty. Patrzę na Was na przystankach, jak przechodzicie na światłach, jesteście może trochę zestresowani, ale zawsze w mijającej grupie znajdzie się chociaż jeden uśmiechnięty od ucha do ucha. Nic tylko się zakochać na wiosnę.


wtorek, 1 maja 2012

Batman jest gejem

Od momentu, kiedy przeczytałem , że Batman jest gejem, to jestem w szoku, gorzej jestem przeciw. Owszem wiedziałem, że któryś z komiksowych superbohaterów zostanie oto pomówiony, a może nawet zostanie tak pokazany w kolejnym filmie. Z czego to wnioskowałem , na przykład z pomówień wobec Sherlocka Holmesa, czytałem opowiadania i nigdzie moim skromnym zdaniem nie ma o tym mowy, dobra wiem mieszka z drugim facetem , z doktorem Watsonem, ale ten o ile dobrze pamiętam w jakiejś damie się podkochiwał. Wiem, że w serialu BBC przywalili z grubej rury i powiedzieli to prosto z mostu, ale nie o tym są te opowiadania, tylko o rozwiązywaniu zagadek , tam życie prywatne jest bardzo minimalnie opisane, tylko po to żeby postać była prawdziwa. Z Batmanem jest tak samo, opis życia prywatnego tylko do takiego stopnia, żeby było wiadomo skąd gość czerpie forsę na swoje bardzo drogie zabawki. Gdyby miał żonę to musiały by być dzieci. Zastanawiał się ktoś ile może kosztować taki batmobil, przecież żadna kobieta by mu nie darowała takiego wydatku. Skąd wiem ? Z obserwacji kobiet w sklepach. Facet najlepiej zrobi jak się zamknie i uświadomi sobie, że jest tylko tragarzem. 
Jeśli już kiedyś, któregoś z superbohaterów podejrzewałem, to prędzej stawiałbym na Supermena trochę za kolorowy, nawet to jego podkochiwanie się w Lois Lane to było taki sobie.
Szczerze nigdy nie podobało mi się, jak czytałem takie domysły na temat różnych postaci literackich lub filmowych. Ten sam problem w odbiorze mam na przykład z informacją, że bohater grany przez Sal Mineo w "Buntowniku bez powodu" jest gejem, w filmie gra raczej bardzo zagubionego dzieciaka szukającego  przyjaciela, obrońcy, ale moim skromnym zdaniem to jest mocna nadinterpretacja. Zdaje sobie sprawę, że dopiero od kilku dziesięciu lat kultura masowa za akceptowała gejów i umieszcza ich w fabule, ale moim skromnym zdaniem, nie ma sensu wywracać do góry nogami historii opowiedzianych wiele lat wcześniej tylko po to, żeby je uwspółcześnić i jeszcze kilka milionów dolarów ze startego komiksu wydoić. 


wtorek, 27 grudnia 2011

podsumowanie roku 2011 część 1

to, że rok 2011 to jakaś kompletna porażka wielu nie muszę przekonywać. W moim wypadku miało być fajnie, a wyszło fatalnie. Zawodowo kompletna porażka, czym dłużej trwam w aktualnej sytuacji w tym większy dołek wpadam, jak nie podejmę decyzji w stylu "rozwiązania węzła gordyjskiego" to skończę na kozetce u psychoanalityka, a nawet gorzej w mocno wytłumionym pokoiku bez klamki. Najgorsze jest to, że decyzje mocno ogranicza  mój strach jak długo wytrzymam finansowo bez pracy lub inna wersja jak szybko uda mi się znaleźć coś lepszego niż teraz. Na rynku nie ma wiele ofert. . Czyli podsumowując w karierze i finansach jest do dupy, a jeszcze na emeryturę muszę trochę poczekać, ostatnio jest wizja że dłużej. Zdrowie w roku 2011 zaliczyłem tylko cztery infekcje, które musiały być zwalczane antybiotykami, moja wątroba stanowczo protestuje do teraz. Życie towarzyskie na szczęście jakieś jest i to dzięki niemu jeszcze nie zamknęli mnie w pokoiku bez klamek. Życie uczuciowe, czasami dochodzę do wniosku, że w tej sferze to kostka lodu po wrzuceniu do drinka ma większą temperaturę niż ja. Jednak starzy ludzie mają rację twierdząc, że jak się człowiek za młodu nie zwiąże z kimś, to czym jest się starszy tym trudniej. Ja mam swoje wymagania on ma swoje. Profile na portalach randkowych po likwiduje w Nowy Rok, na kacu będzie to mnie mniej bolało. Bądźmy szczerzy nie mam talentu do prowadzenia konwersacji wirtualnie. Do miłej konwersacji potrzebuje stolika, słabego światła, żeby nie było od razu widać wszystkich moich wad. Czegoś do chrupania o ładnym zapachu i dobrego wina, żeby lody puściły, żebym był bardziej wyrozumiały i tolerancyjny. Jeśli chodzi o Polskę i Polaków, to muszę przyznać, że kilka razy mnie zaskoczyli niektórzy na plus inni na minus. Najbardziej zaskakujące wydarzenie to moim zdaniem wybór Anny Grodzkiej, co jak co ale tego po konserwatywnym Krakowie to ja bym się nigdy nie spodziewał. Wogóle wybory mnie zaskoczyły na plus. Chociaż coraz słabiej, ale jeszcze staram się wierzyć, że teraz jest  czas zmian. Na minus zaskakują mnie jednostki kilka przykładów: w polskiej Dynastii nie było aktora, który od warzyłby się zagrać geja, ta para z Barw Szczęścia to delikatnie pisząc jakaś porażka, do sztuki na podstawie książki Lubiewo, konieczne było ściągnięcie aktorów z Wrocławia bo miejscowi mieli stracha, dobrze że nie z Berlina dopiero była by cioto drama jak aktorzy z za Odry mordowali by się z dialogiem, dodatkowy rok na przygotowanie. Sędzia, który za rejestrował znak "zakaz pedałowania", a kiedy za rejestruje "nakaz" nie powiedział.. Na minus w roku 2011 zasłużyły nasze media zwane opiniotwórczymi, kilka lat temu lubiłem słuchać Panią Staniszkis moim zdaniem potrafiła dokonać trafnych analiz, niestety od kiedy pojawił się PiS i Jarek szanownej damie coś spadło na głowę i nie daję rady ona sklecić neutralnej opinii o zmianach w naszym otoczeniu, a ja wysłuchać jej  nawet przez minutę. Niestety po drugiej stronie też co niektórym spadło na głowę bardzo rozczarował mnie w ostatnim okresie Pan Żakowski, szczerze ale jego wypowiedzi pachną mi komuną. I ostatnia gwiazda polskiego dziennikarstwa laureatka Wiktorów Pani Monika Olejnik, niestety ale jej czas się powoli kończy nie panuje nad zapraszanymi gośćmi, albo oni albo ona krzyczy, przerywa w pół zdania te wywiady nic nowego nie pokazują.


poniedziałek, 5 grudnia 2011

nie jara mnie Kylie i nie jara mnie Madonna

dzisiejszy tytuł to cytat z filmu, o którym w sobotę wspominałem. Przypomniałem sobie o nim dziś siedząc w samochodzie w korku  i słuchając radio. Dziwne, ale naprawdę mnie te artystki nie jarają dorzucić mogę jeszcze Lady Gagę, posłuchać okey jeszcze dam radę, ale obejrzeć teledyski nie bardzo. Czasami podobają mi się bardziej przeróbki fanów artystek, są przyjemniejsze dla oka i ucha jak śpiewają. Zresztą zastanawiają mnie wszelkie ikony lub diwy muzyki gejowskiej. Co to oznacza, owszem rozumiem, że nie które utwory są bardziej lubiane przez gejów inne nie. Zresztą jeden z zamieszczonych przeze mnie klipów został w tym kontekście opisany i jestem dumny z zmieszczenia utworu, a komentarz wywołuje banana na twarzy. Zastanawiał się ktoś nad tym jak bardzo homofobicznie są kibice piłkarscy, a jaki utwór jest puszczany na koniec sezonu u zwycięzcy ligi ? Nikt nie zastanawia się, kto go stworzył, liczą się tylko słowa i dobry bit. To z kolei prowadzi mnie do trochę faszystowskiego pytania, jak wyglądałaby kultura (czytaj galerie, teatry, biblioteki, radio, telewizja i na koniec internet) gdyby wszystkie dzieła stworzone przez gejów były usunięte plus te które trafiły na ich listy przebojów. Zostałoby coś? Wprawdzie geje i lesbijki to podobno około 10 %, ale obawiam się że w niektórych mediach czas milczenia lub brak obrazu w ciągu doby byłby dłuższy niż 10 %, a mnie najbardziej żal byłoby Dawida. Po co były ten wstęp, ponieważ obiecałem komuś przygotować 45 minutową play listę, dopiero w samochodzie zacząłem się zastanawiać, że oczekiwania co do mojego gustu muzycznego mogą znacznie różnić od tego co tam wrzucę i dopiero będzie ZONK. Mówi się trudno, zaliczę najwyżej kolejne rozczarowanie moją osobą " a wydawał się taki inteligentny".

niedziela, 6 listopada 2011

moje prawo dostępu do informacji

Wolność, najważniejsze prawo w życiu. Każdy z nas inaczej to rozumie, a ja dziś napiszę co uświadomiłem sobie jakiś czas temu tylko nie składałem tego wszystkiego w całość. Żebyśmy mogli być wolni muszą być spełnione następujące warunki po pierwsze świadomość, tych których to dotyczy. Drugie musi być dostęp do informacji pełen, nieograniczony, czyli konieczne są media ( prasa, radio, TV, internet). To ostatnie medium w ostatnich latach najwięcej zyskało, są tacy co krzyczą, że internet to szambo, bo każdy potrafiący walić w klawiaturę może napisać co mu się podoba i to jest prawda, a inne media takie nie są, jaka jest wartość kilku tabloidów ? Jaka jest wartość gazet tzw opiniotwórczych, które piszą w tonie „biją naszych” lub „dowalmy im”.Byłemu właścicielowi twórcy stacji RMF przypisuje się pewne zdanie po jakichś wyborach, mam nadzieję, że za bardzo myśli tej nie zniekształcę, „przywaliliśmy czerwonym i odeszli, pamiętajmy przywalić teraz czarnym” i tak powinny działać media, zawsze w opozycji. W starych mediach jakiś czas temu nastąpił podział łupów. Czytelnik, widz potrzebny jest po to aby reklamodawcy móc sprzedać odbiorcę, każdy jest wyceniony na kilka złotych i tylko to się liczy. Dlatego osobiście uważam, że transakcji kupna jednej ze stacji TV przez francuski koncern powinien bardzo mocno przyjrzeć się UOKiK i ją zablokować, dlaczego ? Kilka lat temu ten koncern przejął i połączył dwie telewizje płatne działające w Polsce. Nieistotne wydarzenie, dla kogoś z dużego miasta, tak na pewno, natomiast z małego na pewno nie , aktualnie do wyboru są w małym mieście trzy talerze, a za chwile będą dwa to nie jest dobre. Dlaczego tak myślę bardzo proste, jeśli ja w większym mieście mam dostęp do kablówki, która też nie daje pełnego dostępu do wszystkich stacji z newsroomem, to nie fajnie ograniczać dostęp do informacji. Chociaż jestem bardzo przeciwny ograniczeniom w przepływie kapitału w tym przypadku zdecydowanie postawiłbym na to, aby telewizja w Polsce nie była częścią międzynarodowych koncernów branżowych. Proszę bardzo fundusze inwestycyjne, banki , ale nie koncerny medialne. Z tego nic dobrego dla nas jako odbiorcy nie wyniknie. Nie jestem związany z żadną redakcją prasową, radiową bądź TV. Na zakończenie rozrywka, coś czego w radio lub TV nie słyszałem i nie chodzi o wykonawcę tylko o utwór, mogę się mylić.