ostatnio jestem ciągle zajęty, spóźniony. Wszystko bieguśkiem i z terminarzem, żeby przypadkiem kogoś nie pominąć i zaliczyć zbędnej scysji. Niektórzy coś do mnie mówią , a ja myślami już kwadrans dalej. Pilnuję mojej aktywności fizycznej, żeby nie oszaleć. Pilnuję aktywności społecznej, żeby nie żyć samą pracą. Pilnuję aktywności politycznej, bo jak nie ja to kto ? Antonii. Najważniejsza jest jednak aktywność towarzyska.
Z tego wszystkiego powstał taki kołowrotek z przerwą na spanie od czwartku do poniedziałku. Czy to jest dobre nie wiem, czy będę tak funkcjonował długo, nie wiem. Na ten moment mi to odpowiada zwłaszcza czas spędzony z pewnym facetem,na ten moment to tylko zauroczenie może coś z tego wyniknie, a może jak zwykle zaliczę piękną katastrofę i będę lizał rany przez wiele miesięcy.
