Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2015

(456) dziś blog skończył 4 lata

Dziś mój blog obchodzi czwarte urodziny. Zabawne, ale od samego początku najbardziej obawiałem się, że nie starczy mi siły na dwa trzy wpisy, później że nie wytrwam jednego miesiąca, następnie kwartału, półrocza i wreszcie roku. Nie powiem przed kolejną rocznicą obawiałem się, czy jeszcze będę ją obchodził jako aktywny bloger czy jako zombi blogosfery co się odzywa z okazji Nowego Roku, swoich urodzin i urodzin bloga. Teraz pytanie jest czy będę obchodził piąte urodziny.

W tym okresie wiele w moim życiu się zmieniło. Był Poznań, Wrocław i znowu Poznań. Była praca w osiem godzin i była po szesnaście włącznie z niedzielami. Były Wasze komentarze, który mnie bawiły , wkurzały, a nawet takie których kompletnie nie rozumiałem. Chyba najbardziej jestem wdzięczny za te wszystkie kiedy spadałem w dół, a Wy jednym zdaniem ciągnęliście mnie ku górze. Trochę jak z biblijnej przypowieści o  miłosiernym samarytaninie. Czy ja Was czegoś nauczyłem , czy pomogłem w zrozumieniu czegoś lub kogoś, jeśli tak to naprawdę przepraszam bo ja jestem taki "słonik w składzie porcelany". Potrafię narobić niezłego bałaganu.

Czy to jest moje pożegnanie z blogiem ? Chyba jeszcze nie teraz, chyba za wcześnie. Jak wiadomo większość blogów prowadzonych przez gejów kończy się wtedy , kiedy Pan pozna Pana. Najpierw jest spadek ilości postów, kolejny etap to kilka ostatnich wpisów tłumaczących te ostatnie zawirowania i nagle cisza . Ponieważ nadal jestem samotny, i ze znajomości tego stanu zapewne przynależy mi się tytuł doktor nauk , lada moment oczekuję habilitacji to nieprędko zakończę tę swój wysiłek w blogosferze, może nawet zasłużę sobie na profesurę. 



środa, 2 września 2015

(454) do 4-liter z takim randkowaniem

kiedy byłem chłopcem lub inaczej nieświadomym siebie facetem, gdy padało pytanie o moją przyszła żonę. Zawsze żartem odpowiadałem, że musi być radcą prawnym lub adwokatem, bo mój zawód to wysokie ryzyko zawodowe i będziemy mieć intercyzę na wypadek długów. Dalsze komentarze były bardzo ciekawe, a ja dopiero dziś uświadomiłem sobie, że mi rozchodzi się o poziom umysłu. Pracując we Wrocławiu, spotkałem kilkudziesięciu prawników i prawniczek i ze smutkiem stwierdzam, że moje wyobrażenie ich umysłu nie raz było poddane ciężkiej próbie. Spotkałem też takich co powalali mnie na łopatki i wobec nich nadal leżę. Nie chodzi o wiedzę fachową, chodzi o poruszanie się w świecie o znajdywanie rozwiązań problemów, a nie ich tworzeniu.

 Przerażony tym co napisałem wyżej, przypomniałem sobie że kilkanaście lat temu zrobił na mnie wrażenie starszy Pan ślusarz będący tuż przed emeryturą, który rozwiązał problem mojej firmy nad którym biadolili dwaj czterdziestolatkowie kompletnie bez pomysłu jak to zrobić.

Dla mnie umysł jest SEXY. Był , jest i będzie. 
Moja mama często dokładnie używa takiego wobec mnie zdania "bo ty nie trawisz idiotów".

Niestety znowu mi nie wyszło, to nie dla mnie. 

Podobno nadzieja umiera ostatnia, moja na spotkanie PRAWDZIWEGO FACETA właśnie dziś zdechła, a to określenie wydawało mi się kiedyś śmieszne ;).
Najgorsze jest to, że może kiedyś życie chciało mi dać szansę, tylko ja zrejterowałem bo obawiałem, że zamiast "ciągnąc ich ku górze, pociągnę w dół"


do d... z tym randkowaniem


środa, 22 kwietnia 2015

(412) wdech przez nos , wydech przez usta

od dłuższego czasu mam nieodparte wrażenie, że wszystko co robię jest rutyną. Robię wdech, bo tak trzeba i wydech bo dłużej nie wytrzymam. Ćwiczenie z kontrolowania wdechu i wydechu jest zawsze ostatnim elementem zajęć, które i tak realizuję zgodnie z zaleceniem trenera. Robot, lub pacynka jak kto woli.
Mam wrażenie, że jestem w jakimś kołowrotku; pobudka, prysznic, śniadanie, mycie zębów, ubranie się, zamknięcie drzwi, samochód, wejście do biura, włączenie komputera, kawa, przeczytanie kilku e-mail, sprawdzenie banków, praca, kontakt z szefem, kolejna kawa lub pierwsza herbata, kilka nowych arkuszy, jakiś telefon , szesnasta, wyłączenie komputera, zamknięcie szafy, samochód, obiad, pierdolety lub siłownia, kolacja i dobranoc.
Ani mnie to grzeje ani ziębi, grunt żebym się nie wnerwił bo zmarnuję popołudnie. Nie chcę emocjonalnego powrotu z czasów pracy we Wrocławiu, nie neguję zalet miasta tylko wystawiam nie najlepszą opinię panom prezesom, a z nie jednym miałem do czynienia.
Nigdy nie miałem super emocjonującego życia, tylko że kiedyś coś czułem, coś mi się chciała. Teraz byle do piątku, a w sobotę rano myślę byle do następnego piątku. I tak mija czas.
Jak mam zrobić coś z poza tej rutyny to odwlekam jak dzieciak rozpoczęcie odrabianie lekcji. Kupno czegokolwiek spoza listy niezbędnej do przeżycia, realizowane niemal tak jak budowa naszych autostrad. Dużo pary w gwizdek, a na końcu tylko dwupasmówka.

niedziela, 8 lutego 2015

Wymówkologia

tytuł ukradłem z postu Pani Izabeli Łukomskiej-Pyżalskiej. Poruszyła interesujący w dzisiejszych czasach temat. Kulturę wychowania fizycznego w Polsce. Otyłość młodych Polaków. Zgadzam się z nią, że od wielu lat, rodzice znajduje usprawiedliwienie dla swoich dzieci by zwolnić ich z zajęć ruchowych. Tylko przed maturą rodzice fabrykują zaświadczenia o dysleksji, dysortografii. gdy matematyka wróciła na maturę zaczną udowadniać, że z liczbami też można mieć problem jak znane mi trzy latki i liczą na przykład w taki sposób 1,3,3,5,8 

Jako dzieciak, byłem Krecikiem według mojej mamy. Fizycznie wyglądałem jak ten Krecik z czeskiej bajki. Spodnie na szelkach , ogrodniczki i trochę wystający brzuch i tylko zawołać, Ahoj ;)
Pomimo chęci uczestniczenia we wszystkich zajęciach szkolnych z woli nauczycieli WFu od czwartej klasy nie uczestniczyłem w lekcji wychowania fizycznego. Ze względu na moje bezpieczeństwo. Najlepiej obrazowało to zdanie wymienione przez Panią z magistratu, kiedy cała moja klasa miała szkolenie na kartę rowerową. Nie dostałem jej,  nie zostałem  dopuszczony, bo  "nie wyobrażam sobie jak on może jeździć na rowerze".  Wtedy czułem się pokrzywdzony i świat mi się zawalił, sam nie wyobrażałem sobie, że za kilka lat moja zemsta będzie słodka. Ta sama Pani musiała wydać mi dokument "prawa jazdy". 

W liceum z rozpędu też miałem zwolnienie lekarskie z zajęć WF. Nie do końca jestem przekonany, że to było dobre. Niestety winni są nie tylko rodzice, ale co gorsza lekarze bo gdyby byli inteligentni społecznie to napisali by zwolnienie, jakie w liceum napisał mi lekarz od pewnych zajęć manualnych , a kilka lat później lekarz wyrażający zgodę na moją jazdę samochodem. 
Po zwolnienie z tych zajęć poszedłem jako licealista sam , na żądanie nauczyciela prowadzącego bez rodziców. Lekarz nawrzeszczał na mnie, że obowiązkowo mam w nich uczestniczyć, a następnie naskrobał zwolnienie z oceny moich starań stwierdzając , że ocena ma być neutralna dla moich działań z innych przedmiotów, ale mam robić wszystkie ćwiczenia jak inni uczniowie. Jestem przekonany, że to było pierwsze takie zwolnienie w życiu tego nauczyciela, a ocenę dostałem za ilość oddanych prac, a nie ich jakość. 
Drugi raz w życiu dziwną opinię lekarską przeczytałem o sobie, gdy startowałem na prawo jazdy. Lekarz napisał zgodę, kończąc ją zastrzeżeniem "konieczna adaptacja pojazdu przez inżyniera mechaniki uwzględniająca ograniczenia fizyczne ". Do końca życia będę pamiętał to zdanie, bo po raz pierwszy zobaczyłem jak ktoś zrzucił problem ze swoich barków nie zrzucając go na mnie, wręcz wymagając ode mnie pokazania możliwości, po raz pierwszy poczułem się nie jak problem tylko jak wyzwanie.

Jakiś czas temu na ten blog trafiała duża ilość osób przez blog pewnego lekarza i ten wpis po części dedykuję jemu i jego czytelnikom, bo wielu z nich to zapewne też lekarze. Możecie wypisywać te zwolnienia bez ograniczeń,tylko wtedy wydłużcie sobie okres kiedy będziecie mogli przejść na emeryturę. Przyczyna skutek cała ekonomia. 
Wiem, że zaglądają tutaj też nauczyciele, proszę wykażcie ograniczone zaufanie do przedstawianych wam zwolnień Mam jedną dla Was radę może na lekcję ogólną o życiu. Uświadomiła to mi ponad rok temu Pani Psycholog z Wrocławia, której poznanie była dla mnie bardzo cenne, powiedziała coś w stylu  "wiele razy słyszałeś, że nie dasz rady, kiedy kilkanaście razy pokazałeś że Ty dasz radę. Przestałeś słyszeć to zbędne słowa. Tylko Ty sam możesz odpowiedzieć czy dasz radę."

wtorek, 14 października 2014

Somewhere Over The Rainbow

czasami trudno napisać cokolwiek, nagle się nie potrafi nie umie i znikają blogi lub umierają Nie jestem gotowy na zakończenie tej części mojego szarego życia. Dlatego poratuję swoją niemoc twórczą fantastycznym coverem utworu, którego oryginału już nie wielu potrafi wskazać, a na dodatek jak się jest homofobem* to trochę dziwne jest go promować. ;)

jeśli chodzi o internetowe znajomości to jestem sporym ewenementem poznałem face to face więcej fajnych gości po przez blog niż po przez portale randkowe, ja tam raczej nie pasuję. Właściwie to ja raczej w większości miejsc nie pasuję, ale mówi się trudno.

* utwór wykorzystał w postaci innego coveru, gość przypisujący autorstwo Izrael -owi

środa, 24 września 2014

obłęd

Obłęd: pow­tarzać w kółko tą samą czyn­ność ocze­kując in­nych rezultatów. 
A. Einstein

To tyle na dziś.

środa, 16 kwietnia 2014

kwestionariusz 2

oryginał jest tutaj,
pierwszy chętny powiedział co wiedział tutaj,

a ja wysiliłem się poniżej

Bez czego pan nie może obejść się na co dzień?
- Bez filiżanki kawy

Najbardziej przeceniana u ludzi cecha to…
- …logika.

Jakiej cechy nie lubi pan najbardziej u siebie?
- łatwo mnie wqrwić i podpalić.

Którego polityka i gdzie wysłałby pan na wieczne wakacje?
- Kaczyńskiego na Ibizę Palma de Mallorca.

Którą postacią z książki chciałby pan być?
- Rhett Butler.

Kogo zaprosiłby pan na swoją wymarzoną kolację?
- Orsona Welles.

Jaka jest najbardziej zawstydzająca rzecz, którą pan zrobił?
- jestem tchórzem i nie odpowiem


Jedna rzecz, która poprawiłaby jakość pana życia?
- ogromne biurko w pracy i własny gabinet

Gdyby mógł się pan cofnąć w czasie, gdzie by się wybrał?
- Berlin okres międzywojenny, tolerancja dla wszystkich?

Co sprawia, że nie może pan zasnąć w nocy?
- pełnia księżyca.

Jakiego słowa lub zwrotu pan nadużywa?
- mamy czas.

Frank Underwood czy Nikodem Dyzma?
Frank Underwood, aż sam się wystraszyłem

W jakich okolicznościach nie mówi pan prawdy?
- kiedy prawda rozmówcę nie wyzwoli tylko zabije.

Gdyby był pan superbohaterem, jaką moc chciałby posiadać?
- przezroczysty, niewidzialny

Najgorsza rzecz, którą ktoś do pana powiedział?
- Szczerze mówiąc, staram się takich rzeczy nie zapamiętywać…

Kto zagrałby pana w filmie?
- Krystyna Feldman, nie pierwszy raz grała by faceta

Proszę dokończyć zdanie: „W życiu kieruję się zasadą…
- … nie krzywdzić ludzi